Kiedy moja córka skończyła 5 miesięcy, rozpoczęłyśmy rozszerzanie diety. Na początku córka miała małe problemy z wypróżnianiem, dlatego zależało mi, aby jak najszybciej nauczyć ją pić wodę, aby uniknąć zaparć.

Córka była nadal karmiona piersią, ale starałam się nie podawać jej już na każde zawołanie. Postanowiłam, że podam córce do picia wodę. Niestety nie chciała jej pić pod żadną postacią a ja, zamiast przeczekać i dać córce przywyknąć do nowego sposobu nawadniania, podałam sok. Nie było to dobre posunięcie z mojej strony. Podając sok nawet ten rozcieńczony, dziecko niepotrzebnie spożywa dodatkowe kalorie oraz szkodzi swoim zębom.
Córka bardzo często na spacerze czy siedząc w foteliku, potrafiła sączyć wodę z sokiem. Myślę, że nie chodziło tu o pragnienie tylko o to że soczek bardzo jej smakował.
Jak nauczyć dziecko pić wodę – pierwsze podejście
Kiedy córka skończyła 8 miesięcy, postanowiłam stopniowo wyeliminować sok, coraz bardziej rozcieńczając go w wodzie. Stopniowo rozcieńczałam sok do proporcji 5 porcji wody do 1 porcji soku. Takie proporcje były dla córki akceptowalne. Jeśli soku wlałam mniej, córka nie chciała już pić. W tym przypadku znowu popełniałam błąd i zamiast trwać przy swoim i podawać napój z jeszcze mniejszą ilością soku, skapitulowałam. Pomyślałam sobie, przecież córka musi coś pić i podawałam córce proporcje takie jak lubi.
Córce nadal zdarza się w nocy pić mleko, co prawda nie są to duże ilości (dostaje maksymalnie 3 miarki mleka), ale po ukończeniu roku postanowiłam ją od tego odzwyczaić ze względu na jej zęby. Podawanie soku zamiast mleka nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ tak samo przyczynia się do powstawania próchnicy. W nocy do picia najlepszym rozwiązaniem jest podanie wody.
Decyzja o oduczaniu picia mleka w nocy była punktem zapalanym, który utwierdził mnie, że muszę nauczyć pić córkę wodę w ciągu dnia. W innym przypadku nie oduczę jej picia słodkiego mleka w nocy.
Jak nauczyć dziecko pić wodę – testowanie różnych wód
Drugie podejście nauki picia wody rozpoczęłam od podawania córce różnych wód mineralnych i źródlanych. Wodę zimną i ciepłą. Chciałam sprawdzić, co najbardziej jej odpowiada i taką wodę zacząć podawać.
Okazało się, że córka nie chce pić wód źródlanych. Zdecydowanie woli mineralne, które ze względu na obecność minerałów mają często jakiś smak mało wyczuwalny, ale jednak smak. Wody mineralne mają również w składzie dwutlenek węgla, mimo że woda nie jest oznaczona jako woda gazowana, jakieś tam małe bąbelki ma.
Niestety poniżej 3 roku życia nie jest wskazane, aby dziecko spożywało wysoko zmineralizowane wody.
Dzieci w takim wieku powinny pić wodę:
- niskozmineralizowaną – ogólna zawartość soli mineralnych nie jest większa od 500mg/l;
- nisko sodową – zawartość sodu poniżej 20mg/l;
- nisko siarczanową – zawartość siarczanów poniżej 20mg/l.
Przeszukując sklepy znalazłam wodę Cechini Muszyna, która co prawda jest oznaczona, jako woda wysoko zmineralizowana, ale ma w składzie dużo wapnia oraz magnezu, które znajdują się również w dużych ilościach w mleku modyfikowanym dla dzieci. Woda zawiera również mało siarczanów oraz sodu i co najważniejsze smakuje mojej córce.
Kiedy córka przywykła już do smaku wody zaczęłam podawać jej również wodę źródlaną oraz inne wody mineralne. Tak, żeby nie przywykła do jednego smaku.
Jak wprowadziłam wodę?
Bardzo łatwo. Po prostu przestałam podawać do picia soki. Córka dostawała do picia tylko wodę. Piła jej nie za dużo, ale doszłam do wniosku że jeśli poczuje pragnienie, sama sięgnie po wodę.
Wodę podawałam w otwartym kubku po każdym posiłku oraz w kubku ze słomką w ciągu dnia. Proponowałam wodę na spacerze, w trakcie zabawy i z dnia na dzień piła jej coraz więcej. Woda stała zawsze w zasięgu wzroku dziecka, tak, żeby, kiedy poczuje pragnienie, sama mogła po nią sięgnąć. Starałam się sama sięgać często po wodę, tak żeby córka chciała mnie naśladować.
Podsumowanie:
Jedna mała decyzja i konsekwencja pozwoliła mi oduczyć córki picia soku. Obyło się bez płaczu i niezadowolenia. Myślę, że w wielu sytuacjach to bardziej my rodzice obawiamy się zmiany niż nasze dzieci, dlatego warto czasem zaryzykować.
Ostatniej nocy, kiedy córka nie mogła spać ze względu na ząbkowanie i domagała się czegoś do picia dużo wcześniej niż zwykle. Zaryzykowałam i podałam jej do picia wodę. O dziwo wypiła duszkiem pół kubeczka, nie protestując. Wydaję mi się, że był to znak że córka zaakceptowała wodę i wie, że to właśnie nią gasi się pragnienie.