Już następnego dnia nasz króliczek postanowił nas zaskoczyć. Kiedy w nocy weszłam do pokoju córki, zastałam go spokojnie siedzącego na środku pomieszczenia. Szybko okazało się, że samodzielnie wydostał się ze swojej zagrody…

Kalafior w tej wersji smakuje zupełnie inaczej niż gotowany. Po upieczeniu staje się chrupiący z zewnątrz, miękki i delikatny w środku, a parmezan dodaje mu wyjątkowego aromatu oraz wyrazistego smaku.
To nie tylko pyszna, ale również wartościowa propozycja. Kalafior jest bogaty w błonnik, witaminę C i antyoksydanty, a dodatek oliwy z oliwek dostarcza zdrowych tłuszczów. Parmezan wzbogaca danie o porcję białka i wapnia, dzięki czemu całość jest bardziej sycąca.
U nas najczęściej pojawia się jako dodatek do kolacji lub obiadu, ale równie dobrze sprawdzi się jako samodzielny, lekki posiłek.
Adaptacja królika w naszym domu i tak minął nam tydzień…
Na noc jego klatka pozostaje otwarta, a królik może swobodnie poruszać się po kuchni. Znaleźliśmy jednak miejsce, przez które potrafił przecisnąć się pod kanapą. Zabezpieczyliśmy je prowizorycznie poduszką, ale dla naszego sprytnego malucha nie stanowiło to żadnej przeszkody.
Od tego momentu zaczęliśmy na jego własne życzenie (królik gryzł kratki barierki) codziennie wypuszczać go po mieszkaniu. Oczywiście nadal pozostaje pod naszą opieką i kontrolą. Zamykamy drzwi do sypialni oraz łazienek, dzięki czemu ma dostęp jedynie do pokoju córki, przedpokoju i dużego pokoju. W pokoju córki znajduje się jego kuweta z paśnikiem oraz domek, który stanowi dla niego bezpieczną bazę.
Okazało się, że królik doskonale odnajduje się w warunkach domowych. Już drugiego dnia biegania po mieszkaniu zrozumiał, gdzie znajduje się jego kuweta, i od tamtej pory bardzo ładnie z niej korzysta.

Pojawiło się jednak kolejne wyzwanie – śliskie podłogi. Podczas biegania królik łatwo się na nich ślizga. W jego części wybiegowej w kuchni rozłożyliśmy dywany, aby mógł swobodnie się poruszać, ale zabezpieczenie całego mieszkania nie jest już takie proste. Na szczęście szybko nauczył się, że większe skoki, sprinty i szalone harce najlepiej urządzać w pokoju córki oraz w kuchni, gdzie ma stabilne podłoże. W pozostałych częściach mieszkania porusza się znacznie ostrożniej.
Jeszcze w tym samym tygodniu spotkała nas kolejna miła niespodzianka. Króliczek zaczął nas lizać, a nawet wskoczył mężowi na kolana. Są to dla nas wyraźne oznaki zaufania i sympatii.
Wygląda na to, że trafiliśmy na wyjątkowo ufnego i towarzyskiego króliczka. Jesteśmy za to ogromnie wdzięczni i każdego dnia z radością obserwujemy, jak coraz śmielej czuje się w naszym domu.
Jeśli chcecie poczytać o wyprawce dla królika zajrzyjcie tu, a jeśli o tym dlaczego, to właśnie królik, a nie pies albo kot zamieszkał w naszym domu przeczytacie tu.