Adaptacja królika Mini Lop – kolejne dni

Adaptacja naszego królika Mini Lop nadal idzie sprawnie. Kolejne dni z naszym królikiem mijały dość spokojnie. Emil większość dnia spędzał w klatce, drzemiąc w swoim domku między godziną 10:00 a 15:00. Wieczorami i nocą najczęściej można było spotkać go na dachu jego kryjówki, gdzie albo spał, albo czujnie obserwował otoczenie. Regularnie do niego podchodziliśmy, żeby go pogłaskać. Jeśli miał ochotę na kontakt, zostawał na miejscu, ale gdy potrzebował spokoju, po prostu chował się w swoim domku. Staraliśmy się szanować jego granice i dawać mu czas na oswojenie się z nowym domem.

Adaptacja królika Mini Lop – kolejne dni

Kalafior w tej wersji smakuje zupełnie inaczej niż gotowany. Po upieczeniu staje się chrupiący z zewnątrz, miękki i delikatny w środku, a parmezan dodaje mu wyjątkowego aromatu oraz wyrazistego smaku.

To nie tylko pyszna, ale również wartościowa propozycja. Kalafior jest bogaty w błonnik, witaminę C i antyoksydanty, a dodatek oliwy z oliwek dostarcza zdrowych tłuszczów. Parmezan wzbogaca danie o porcję białka i wapnia, dzięki czemu całość jest bardziej sycąca.

U nas najczęściej pojawia się jako dodatek do kolacji lub obiadu, ale równie dobrze sprawdzi się jako samodzielny, lekki posiłek.

Adaptacja królika Mini Lop – kolejne dni

Czwartego dnia nasz króliczek postanowił nas zaskoczyć i w końcu wyszedł z klatki! To wydarzenie sprawiło nam ogromną radość! Już wcześniej przygotowaliśmy się na ten moment, kupując specjalną blokadę, dzięki której możemy stopniowo zwiększać przestrzeń dostępną dla naszego pupila.

Na początek pozwoliliśmy mu biegać po części kuchni, którą prowizorycznie wyłożyliśmy kocem. Szybko jednak przekonałam się na własne oczy, jak bardzo króliczki potrafią ślizgać się po gładkich powierzchniach. Chyba będę musiała kupić jeszcze jeden dywan, żeby zapewnić Emilowi większy komfort i bezpieczeństwo.

Na wybiegu przygotowaliśmy dla niego kilka atrakcji. Dostał wiklinowy tunel, do którego bardzo chętnie się chował, gałązki jabłonki oraz plastikowe pudełka wypełnione papierem do kopania. Ku naszemu zdziwieniu gałązki, ani kopanie zupełnie go nie zainteresowało, natomiast tunel pokochał od pierwszej chwili.

Podczas swoich pierwszych spacerów Emil nie tylko chętnie biegał i zwiedzał nowe zakamarki, ale również dawał się głaskać, a nawet całować. Był to dla nas kolejny znak, że powoli zaczyna nam ufać.

Szybko okazało się jednak, że nasza kuchnia nie jest tak bezpieczna, jak początkowo sądziliśmy. Emil bez najmniejszego problemu wciskał się w szczeliny przy listwach pod lodówką, kuchenką i zmywarką. Na początku zabezpieczyliśmy je prowizorycznie pudełkami, ale dziś mój mąż dokładnie je pozaklejał, dzięki czemu możemy być spokojniejsi o bezpieczeństwo naszego małego odkrywcy.

Cały czas się poznajemy i uczymy siebie nawzajem. Mam nadzieję, że z każdym kolejnym dniem nasz kicający przyjaciel będzie darzył nas coraz większym zaufaniem, a my będziemy mogli obserwować, jak coraz śmielej odnajduje się w swoim nowym domu.

Jeśli chcecie poczytać o wyprawce dla królika zajrzyjcie tu, a jeśli o tym dlaczego, to właśnie królik, a nie pies albo kot zamieszkał w naszym domu przeczytacie tu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *